|
Michałowi, który do końca podążał swoją drogą…
Dotychczas nie omawiałem publicznie wyprawy, jaka miała miejsce na rzece Aka w południowej Syberii. Mimo, że był to czas, który pociągnął za sobą największą ilość emocji ze wszystkich dotychczasowych eskapad. Są to wspomnienia na tyle przykre i aktualne, iż mimo kilku lat jakie upłynęły od tamtych chwil, ciężko pogodzić się i zaakceptować zaistniałe wydarzenia… Zdarzyło się nieszczęście - zginął jeden z naszych towarzyszy.
Michał był lekarzem wyprawy i mimo młodego wieku doświadczonym podróżnikiem. Do dzisiaj trudno nam zrozumieć, dlaczego tak się stało… Oczywiście mamy świadomość ryzyka jakie wiąże się z raftingiem czy kajakarstwem górskim, jednakże coś pcha nas w tym kierunku, przysparzając często wielu zgryzot bliskim, kochającym nas osobom. Zadają pytanie - czemu to robimy?... Odpowiedź jest prosta - chęć poznania świata i prawdziwej przygody.
Powie ktoś - cholerni egoiści !!! Być może, ale uczucia te są silniejsze od nas i tylko żal serce ściska, że kończy się czasami tak tragicznie...
|